Urok drewna i rylca

Największe zalety małego formatu oraz wypukło-druku

Po latach szkolnych, spędzonych zawsze gdzieś w pomieszczeniach, a czasem prawie lochach, jak hala maszyn w Warszawskim ASP. Przychodzi taki moment kiedy swoboda twórcza łączy się naturalnie z potrzebą wolności. Podróżowania, eksploracji czy zwykłego rekreacyjnego przebywania na łonie natury. Dobre opanowanie i zminimalizowanie warsztatu daje nam w przypadku drzeworytu uwolnienie od prasy czy wymogów zorganizowanej drogiej pracowni. W moim przypadku wystarczy mała Slama Press plus podstawowy wałek, dobra farba. Niewielki format matryc pozwala zabrać je ze sobą wszędzie. Dziś pracowałem nad rzeką, szum wody, zieleń…przed zimą należy ich nałapać jak najwięcej.

Małe matryce, możemy zabrać ze sobą wszędzie.

Jeszcze przyjdzie czas na mozolne wielodniowe opracowywanie dużych matryc. Najlepsza na to chwila, zimowa plucha. Nie mamy w tedy poczucia, że coś nas omija przez ślęczenie nad grafikami.

Wrzesień, ostatnie chwile dobrej pogody.

Chyba za dużo naczytałem się Tolkiena, jako dzieciak. To gdzieś zostało, marzenie o wielkiej wyprawie, potrzeba przygody, czy odkrywania świata. A jak pisze Tolkien w jednej ze swoich książek….

Jesień jest porą roku marzycieli.

Raczej nie znajdę drogi do Valinoru……nieśmiertelnej krainy Elfów Wysokiego Rodu……..Ale całkowicie rekreacyjną grafikę w klimacie Śródziemia, zawsze mogę zrobić. Nie na wystawy, nie dla pieniędzy od tak z sentymentu za utraconymi marzeniami młodzieńczego umysłu.

Droga do Imladris.

Popracowałem jak to się mówi, w pięknych okolicznościach przyrody. Pogadałem z przechodniem o rybach, które łowiłem dawno temu. Jest to temat równie marzycielski i fantastyczny co same książki fantazy. Niekończące się opowieści o ogromnych zerwanych rybich potworach czy sekretnych metodach i przynętach. Obecnie już nie łowię. Ryb jest mało, stan rzek i jezior jest kiepski. Nurkując rekreacyjnie z rurka i na bezdechu miałem okazję przyjrzeć się wielu miejscom, owszem ryby są i to duże. Często nie boją się nurka i potrafią dorównywać nam wielkością, co samotnemu pływakowi może wydawać się dosyć niepokojące. Tylko że jest ich naprawdę niedużo. Nieprzebrane stada przeszły do historii.

Sport to zdrowie.

Oczywiście nikogo nie nakłaniam do samotnego nurkowania, bo jest to po prostu niebezpieczne. Potrzeba też ogromnego doświadczenia lub nawet podstawowego kursu ABC, aby zminimalizować ryzyko utonięcia. Odzywa się we mnie teraz stary BHPowiec ale z wodą nie ma żartów, nigdy nie jest w pełni bezpieczna, w jednej chwili relaks może zmienić się w walkę o życie.

Najlepszy środek osobistego transportu.

A poza tym udało mi się odłożyć trochę funduszy, na dłuższy wielodniowy plener graficzny w jakimś ciekawym miejscu.

Zapraszam na relacje z owej wyprawy jeszcze w tym miesiącu.

A tymczasem parę zdjęć z doliny Biebrzy.

Białe Czaple
Wstąpiłem na suchego przestwór oceanu…😅
Rower…………i jak …łódka brodzi..
…………..wśród kwiatów powodzi.😁

Leave a Reply

%d bloggers like this: