Urok drewna i rylca

Niezwykłe Czeskie wynalazki 😉

Minęło trochę czasu, od ostatnich wpisów. Nie próżnowałem, zajmowałem się największymi drzeworytami, jakie przyszło mi zrobić a, że to mozolna praca, nie było czasu na wpisy. Ostatnio jednak zdarzyło się coś o czym naprawdę warto napisać. Szukając alternatywy dla ciężkiej stacjonarnej prasy drukarskiej, odkryłem w internecie czeskie cudo SLAMA PRESS.

Jest to prasa ręczna wymyślona przez artystę Milosa Slame. W założeniu ma być w pełni funkcjonalnym narzędziem do odbijania grafiki nie tylko wypukłodruku, lecz również litografii i wklęsłodruku. Długo się zbierałem na odwagę, w końcu 1000 PLN to sporo.

Na następny dzień po otrzymaniu przesyłki wziąłem się za odbijanie. Zapraszam na recenzję.

Jak już pisałem wcześniej, w grafice kluczowe znaczenie ma dobór farby i papieru. Używałem sprawdzonego zestawu, farby Vansona Ruber Base Plus, uniwersal black, która jest moim zdaniem najlepszą farbą do drzeworytu i linorytu. Aksamitna głęboka czerń i oddany każdy najmniejszy detal. Nie zasycha też w puszce. Do odbijania Litografii wystarczyła zwykła sklepowa Senefelder.

Nadawanie farby na matrycę.

Szybkość odbijania, jak i jakość przekroczyły moje oczekiwania. Po prostu nie spodziewałem się, aż tak dobrych rezultatów używając prostego narzędzia. Szczególnie przy Sztorcu i Litografii, które potrafią być naprawdę „upierdliwe” w odbijaniu. Używam papieru Daler Rowney 250 gram. A4 Bristol Board, Airbrusch, jest sprzedawany w zielonych blokach. Jest to papier bezkwasowy, twardy idealnie gładki, nadaje się do moczenia, dobra jakość. Szczególnie jest to ważne przy sztorcu. Na tym papierze widać każde najmniejsze cięcie nawet jeżeli ma 0,2 mm.

Przy wypukłodruku, nie potrzeba wielkiego docisku odbijam spokojnie i bez wysiłku. Jakość kompresji na WordPress nie pozwala się dobrze przyjrzeć, ale są przecież zdjęcia.

Widać każde najmniejsze cięcie, tony są głębokie a czerń nasycona.

Przy tak dużej gramaturze papieru, nie jest możliwe odbicie ręczne takiej matrycy. Nawet na prasie dociskowej kolanowej, musiałem dawać duży docisk, aby uzyskać podobne efekty.

Najtrudniej było mi jednak uwierzyć w możliwość odbijania tym narzędziem litografii, metalu itp. Wygrzebałem mokulito, używam tej techniki jako szkicownika w terenie, nie używam fotografii a zwykły rysunek, to nie dla mnie.

Trzeba jednak używać ciut większej siły, aby uzyskać pełne tony. Na filmiku używam trochę więcej „szmocy.”

Nawet na mojej niewielkiej prasie walcowej, muszę zrobić naprawdę duży dociski przejechać dwa razy, aby były podobne efekty. Możliwość odbijania litografii jest dla mnie sporym zaskoczeniem.

Specjalnie robiłem więcej odbitek, chciałem sprawdzić powtarzalność procesu.

Odbitki linorytu powstają bardzo szybko, przy minimalnym nakładzie siły.

Piękna czerń, oddany każdy detal.

Podsumowując, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, łatwością i jakością odbitek, kiedy zastanawiamy się jak to możliwe, rozwiązanie jest proste. Nasze narzędzie posiada taką samą moc przerobową jak 50 łyżek czy kostek introligatorskich. Najważniejsza jest jednak możliwość odbijania na naprawdę grubych papierach i uzyskiwanie takich samych wyników jak na prasie co w przypadku kostki czy łyżki jest po prostu trudno wykonalne albo wręcz niemożliwe. Jest to idealne narzędzie dla mnie, ponieważ od dawna szukałem uwolnienia od dużej ciężkiej prasy i od bycia przykutym do jednego miejsca. Slama Press ma jeszcze dwie duże prasy w ofercie, na które już odkładam pieniądze. Służą one do odbijania naprawdę dużych formatów na papierach 300 gram.

W następnym wpisie, który powstanie za jakiś czas, będę sprawdzał możliwości Slama na technikach wklęsłych, już teraz zapraszam.

Leave a Reply

%d bloggers like this: